LINKI / ODKAZY:


 

Události:

13. 1. 1997
Založení Polského klubu Polonus v Brně

http://www.encyklopedie.brna.cz/home-mmb/?acc=profil_ulice&load=124&print=1

 

DVOJHLAS - DWUGŁOS
I. ročník česko-polských uměleckých konfrontacídne
30. října 2003.

http://www.phil.muni.cz/secreto/news/Dwuglos-info.htm


10 lat Klubu Polskiego "POLONUS" w Brnie

 

Klub Polski "Polonus" w Brnie powołany został do życia 10 lat temu. Jego prezesem jest pan dr Roman Madecki - wykładowca polonistyki na Uniwersytecie T.G. Masaryka w Brnie, a wiceprezesem pani Jolanta Rekova. 

Klub prowadzi działalność kulturalno-oświatową na terenie miasta i regionu. Współpracuje z organizacjami polskimi w Republice Czeskiej.

Spotkania Polaków w Klubie odbywają się raz w tygodniu. Przychodzą nie tylko ci, którzy mieszkają w Republice Czeskiej na stałe, ale przybyli na jakiś czas pracując i ucząc się właśnie tu.

Klub prowadzi tzw. szkółkę niedzielną dla dzieci, a także organizuje wyjazdy edukacyjne do Polski, prezentując najpiękniejsze miasta i ich zabytki.

Co roku organizuje imprezy dla dzieci z okazji np. Dnia Dziecka, Świąt, z których najważniejsze to "Powrót do korzeni" i "Żyjemy w jednym mieście".

Piękne Kroniki Klubu prezentują także spotkania z twórcami literatury i artystami: Leszkiem Engelkingiem, Olgą Tokarczuk, Renatą Putzlacher czy Jaromirem Nohavicą.

Klub współorganizował także występy teatru z Czeskiego Cieszyna (Těšínské divadlo v Českém Těšíně - Scena Polska / Česká scena) w Brnie.

Co roku także z okazji 3 maja i 11 listopada członkowie Klubu udają się pod tablicę upamiętniającą Polaków więzionych na zamku Spilberk w Brnie, by złożyć wiązanki kwiatów i uczcić kolejną rocznicę niepodległości państwa polskiego.

25 marca 2007 Klub Polski w Brnie obchodził dziesięciolecie swojego istnienia. Z tej okazji w Teatrze Mahena w Brnie odbył się koncert polsko-czeskiego zespołu Tara Fuki, połączony z promocją najnowszej płyty zespołu pt. "Auris".

Po koncercie w kuluarach teatru miało miejsce uroczyste spotkanie członków Klubu "Polonus", w którym wzięli udział polscy dyplomaci z Instytutu Polskiego i Wydziału Konsularnego z Pragi oraz Konsulatu Generalnego RPw Ostrawie.

Adres Klubu to: 
Polonus - Klub Polski w Brnie
602 00 Brno, Anenská 10

 

Źródło: http://www.actual2005.republika.pl/ekurier09.html

 

 

X-lecie Klubu Polskiego w Brnie

 

25 marca 2007 Klub Polski w Brnie obchodził dziesięciolecie swojego istnienia.
Z tej okazji w Teatrze Mahena w Brnie odbył się koncert polsko-czeskiego zespołu Tara Fuki, połączony z promocją najnowszej płyty zespołu pt. "Auris".

Po koncercie w kuluarach teatru miało miejsce uroczyste spotkanie członków Klubu "Polonus", w którym wzięli udział polscy dyplomaci z Instytutu Polskiego i Wydziału Konsularnego z Pragi oraz Konsulatu Generalnego w Ostrawie.

Brno, 25 marca 2007 

Źródło: http://www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=kr70326 

 

 

Górą bliźnięta

Těšínské niebo - Cieszyńskie nebe", czyli górą bliźnięta (zodiakalne)

Wielokrotne oklaski przy podniesionej kurtynie, wielominutowa owacja i domaganie się bisów po spektaklu - tak oto przyjmowało Brno występy teatru z Czeskiego Cieszyna (Těšínské divadlo v Českém Těšíně - Scena Polska / Česká scena). Zaprezentowany w morawskiej metropolii spektakl miał swoją premierę w Cz. Cieszynie 15 maja 2004 r. Teatr przybył do Brna na zaproszenie działającego tu Klubu Polskiego Polonus, a występy 6 listopada br. uświetniły obchody narodowych świąt niepodległości: czeskiego z 28 października i polskiego z 11 listopada. Stąd też obecność na spektaklu polskich i czeskich dostojników, którzy objęli swym wysokim protektoratem całą uroczystość.

Cóż tak rozentuzjazmowało czeską i polską publiczność Brna? Zapewne wysoki poziom artystyczny wystąpień, ale głównie, jak się można domyślać, problem, stanowiący istotę spektaklu autorstwa trojga tytułowych Bliźniąt zodiakalnych: Jaromira Nohavicy, Renaty Putzlacher i Radovana Lipusa, do których dołączył frydecko-brneński muzyk, twórca aranżacji i reżyserii muzycznej - Tomáš Kočko.
 
Wspomniany problem w kulturze polskiej występuje od dawna, ale dziś, zaktualizowany w jednoczącej się Europie, zajaśniał na nowo: chodzi o problem wielokulturowych obszarów pogranicznych, ziemi dziwnej i magicznej, zaludnionej przez różnonarodowe plemiona, które się wzajemnie przenikają, bowiem poprzerastały w siebie jak korzenie rosnących blisko siebie drzew, plemiona wielokrotnie boleśnie rozrywane i znów łączące się w niesłychanym cudzie kultury. Tyle że dawniej problem ten dotyczył głównie polskich Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej Obojga Narodów, dzisiaj zaś, po ostatniej wojnie światowej, zaczął dawać o sobie znać i na wielu innych obszarach, na których z łaski lekkomyślnej i okrutnej Historii odbywały się nowoczesne wędrówki ludów: na Pomorzu (Gdańsk!), Dolnym Śląsku (Wrocław!), no i oczywiście w Cieszyńskiem.

Literatura polska sprawę specyfiki kulturowej poszczególnych regionów oraz terenów pogranicznych odnotowywała, jako się rzekło, już od dawna. Pierwszy chyba dostrzegł ją w pełni romantyzm, znajdując dla niej określenie w postaci "szkół literackich": ukraińskiej, litewskiej (Mickiewicz w swych Prelekcjach paryskich w Collčge de France dodał jeszcze "szkołę sybirską" - obejmującą twórczość Polaków wywiezionych na Sybir). Dziś w polskiej historii literatury funkcjonuje termin "literatury kresowej" na oznaczenie twórczości odbijającej owo mieszanie się kultur na określonym terytorium. 

Na ogół to wzajemne przenikanie obyczajów, zwyczajów, języka i innych form życia kulturalnego rzutujących na świadomość ludzką odbywało się spontanicznie. W przypadku cieszyńskiego spektaklu jednak sprawa ma się inaczej: oto twórcy świadomie nie tylko wydobywają ów wieloletni problem, ale na kanwie bolesnej nierzadko historii, sięgając do wielu funkcjonujących tu obok siebie języków, tworzą spektakl wysoce poetycki, nasycony emocjonalnie, przystępny, choć nieobniżający zupełnie postawionych sobie wymagań estetycznych. Cóż, widać rację ma Nohavica, śpiewając: Raz na sto lat cud się zdarza, zázrak se koná.

Poetyckie pasmo "Cieszyńskie nebe" wpisuje się w dwojaki kontekst twórczości artystycznej: z jednej strony jest to kontekst polskiej i czeskiej piosenki poetyckiej, aktorskiej, nawiązującej do kabaretów literackich, takich choćby jak Piwnica pod Baranami czy Kabaret Starszych Panów, ale i Osvobozené divadlo lub Semafor. Pieśniami Jaromíra Nohavicy w pięknych polskich przekładach Renaty Putzlacher kontynuuje tradycje bardów i poetów zarazem, reprezentowaną przez takie nazwiska choćby jak Jacek Kaczmarski, Grzegorz Turnau, Hana Hegerová czy Jiří Suchý. Istotą tych pieśni jest ich duży intelektualny potencjał przy umiejętności wykreowania - wspólnie z publicznością - atmosfery wielkich uniesień.

Drugi kontekst to właśnie w literaturze polskiej szczególnie rozbudowany kontekst twórczości pogranicza, w czeskiej zaś twórczości regionalnej. W obu tych typach twórczości chodzi o kulturowe i emocjonalne doświadczenie określonego terenu, będącego "małą ojczyzną" i "prywatną Arkadią" poetów, czy szerzej: twórców. I nie mamy tu do czynienia z jakąś przejściową tylko modą. Przeciwnie, twórczość taka ma głęboką motywację osobistą, tkwi w potrzebie mówienia o określonym terytorium, o specyfice jego filozofii i systemie wartości (aksjologii), przy pełnym przekonaniu o jego rysie uniwersalnym, ważnym dla wszystkich, nie tylko dla pochodzących z danego regionu.

Orientacja regionalno-geograficzna i biograficzna takiej twórczości prowadzi często do ujęć historycznych, wiąże się też z zagadnieniem mitów i stereotypów, co było widoczne i w omawianym spektaklu. Jednym z takich mitów cieszyńskich jest mit terytorium przejściowego, nierzadko anektowanego przez różne rządy i ich politykę do własnych celów. Czasem takie postępowanie może wywołać w reakcji syndrom ślimaka - zamknięcie się w swej małej odrębności w myśl starej zasady: "domek ciasny, ale własny". W utworach tkwiących w owym syndromie kultywuje się wyłącznie własną kulturę, mówiącą o tożsamości danego terytorium. Kiedy indziej znów twórczość hołdująca wspomnianemu mitowi może przedstawiać dany rejon jako teren zagrożony narodowo, jako natężenie antagonizmów, piekło Historii. Ten mit historii ciemnej i niszczącej, dla niektórych nacji wręcz apokaliptycznej, prowadzić może do rozwoju mitów nacjonalistycznych, polono- czy bohemocentrycznych, a także germanocentrycznych. I taką twórczość związaną z rejonem Śląska spotykaliśmy w dziejach.

Ale można próbować tworzyć - jak autorzy spektaklu "Těšínské niebo" - mit inny, jasny, w którym istotną sprawą jest nie tyle życie w oblężonej ziemi, nie tyle filozofia ślimaczego przetrwania, ile otwarcie się na wolność wyboru własnego Losu. W tym micie wydobywa się cechy dodatnie terenu: piękno, ład, szczęście, przywiązanie do tej ziemi, będącej wielkim skrzyżowaniem historycznym, wielkimi rozstajami, na których odbywa się ustawiczny dialog kultur. Takie rozumienie "wyjątkowości" tej ziemi nie odgradza jej od świata, lecz ją na ten świat otwiera. Wtedy też swoistość przeżywanego tu czasu, przedstawiana filozofia życia, koncepcja człowieka - stają się żywe i twórcze, służą bowiem poznaniu innego świata i jego sztuki, poznaniu innego człowieka, a co ważniejsze: współżycia z owym "innym". Wtedy specyfika terenu nabiera cech uniwersalnych, pokazuje bowiem kulturę bez granic, w której nie zwycięstwo jednej kultury narodowej nad innymi jest waloryzowane dodatnio, lecz wzajemna asymilacja i synteza. A na taką kulturę przecież w czasach medialnego ujednolicenia jesteśmy w końcu we wspólnej Europie skazani. Chodzi tylko o to, by z tej różnorodności powstał nie schemat, ale tętniąca życiem wizja antropologiczna, koncepcja człowieka, dla którego problem "swój" i "obcy" nie jest problemem walki, lecz sprawą syntezy w "człowieka pogranicza", człowieka pełniejszego, bo wzbogaconego duchowo innością tego drugiego.

Taki właśnie profil człowieka nakreślono w cieszyńskim spektaklu, w którym motyw wspólnoty - genius loci - nie dzieli obu tak dowcipnie związanych w tytule nacji, a "zaczarowany tramwaj" - trawestacja z mistrza Ildefonsa (Gałczyńskiego) - zacznie je znów łączyć, wbrew dawniejszym państwowym podziałom, zamykającym trasę pojazdu na moście granicznym. Tak otworzyć się może droga ku dosłownemu (gospoda Pod Złotym Słońcem - pierwotna końcówka trasy cieszyńskiego tramwaju) i metaforycznemu słońcu. 

Powie ktoś: marzenia poetów nie są łatwe do spełnienia i, co gorsza, często nie spełniają się w ogóle. Ale: czym byśmy - my, poddawani zmiennym nakazom, a to Najjaśniejszego Pana, a to Mocnego Brata, a to Wielkiego Kasjera - czym byśmy, pytam, bez ich marzeń byli? 

CIESZYŃSKIE NIEBO Muzyka i teksty pieśni Jaromír Nohavica Polskie tłumaczenia pieśni Renata Putzlacher Scenariusz Renata Putzlacher, Radovan Lipus Reżyseria Radovan Lipus Opieka literacka
Renata Putzlacher Scenografia Marek Pražák Kostiumy Eva Kotková Aranżacje i kierownictwo muzyczne Tomáš Kočko Korepetytor Vladimír Figar Choreografia František Blaťák 
Obsada
Halina Paseková, Małgorzata Pikus, Barbara Szotek-Stonawski, Barbora Niedobová, Markéta Tichá, Karel Čepek, Ryszard Malinowski, Zdeněk Hrabal, Kajetán Písařovic, Michal Stalmach, Klaudiusz Szymiczek, Dariusz Waraksa 

Krystyna Kardyni-Pelikánová
Zwrot 1/06
30 stycznia 2006

 

Źródło: http://www.teatry.art.pl/!Zagranica/gora.htm 

 

wróć | zpět